IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | .
 

 Przełęcz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Ritsu
Alfa Ciernia
Alfa Ciernia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Pią Sie 23, 2013 8:21 pm

Jeśli ją pamięć nie myliła to niestety Cierń ostatnio nie inwestował w wyposażenie do cel porwanych, tak też podusi by nie było. Nie było się jednak co dziwić, lochy nie były wielogwiazdkowymi pensjonatami, a porywający nie grali służby gotowej całą dobę na najmniejsze skinienie. Niestety rzeczywistość nie pozwala na coś tak barwnego i jednocześnie...niedorzecznego. Czasami odnosiło się wrażenie, że Pan Losu jest niezwykle sztywnym stworzeniem skoro nie wymaga od ziemskich istnień żadnego grama rozrywki! A przecież poczucie humoru jest ważne. No, może nie to stricte złośliwe...
Propozycję Ognistej zaakceptowała niemo, choć niezwykle gorliwie, prawie od razu unosząc zad i przemieszczając się ten niewielki kawałeczek bliżej nie. Z pewnością tak łatwiej będzie rozmawiać niż przekrzykiwać się, co w takim klimacie jest niemal oczywistością. Wystarczy, że wiatr zawieje o wiele za głośno i już ma się problemy z wyłapaniem któregoś ze słów. Może wypadałoby się zastanowić dlaczego ktokolwiek chciałby wybrać tak nieprzyjemne miejsce na konwersacje?
Odpowiedź jest prosta - Ona, a skoro towarzyszy jej Ishyria to chyba obie mają coś nie tak z łbem?
- Mi również miło, w końcu nie miałam pojęcia jak stoją sprawy w Ogniu. Mniemam jednak, że nie jest jakoś bardzo źle, nieprawdaż? - nie było to pytanie na które oczekiwała odpowiedzi. Jej gdybania były zwykłą formą ukształtowanych myśli jakich nie zamierzała trzymać wewnątrz granic umysłu. Nie chciała wyjść na wścibską, dlatego tematy polityczne ucinała niezwykle szybko, tak, jakby rozmowy w tych kręgach uznawała za niezwykle...niewłaściwie. Szybciej usłyszysz od Ritsu ciekawostki odnośnie pirackiego czy przestępczego świata niż to, czy warto jest prowadzić sojusz z jakąkolwiek sforą. Bywała naprawdę beztroską duszyczką i nie uważała tego za błąd. Tak niecodzienna osobowość, szczególnie śród Ciernistych, była dziś na wagę złota. W końcu każdej społeczności przydaje się ktoś szalony.
- Właściwie...po prostu zwiedzam. Niby znam krainę, znam jej tereny, wiem, gdzie można dostrzec naprawdę ładne krajobrazy, ale to wciąż nie powstrzymuje mię od podróży. Nie oszukujmy się. Z natury jestem typem podróżniczym, nie potrafię usiedzieć na miejscu, ciągle mam zbyt wiele energii. Choć...To, że wciąż przewodzę sforze musi o czymś świadczyć, prawda? - w żadnym razie się nie pyszniła czy wyrażała swą wyższość nad stanowisko Ishyrii, bo w końcu obejmowały te same. Przemawiało przezeń doświadczenie, to fakt, jednak wciąż uczyła i poznawała wszystko z równym zapałem jak i na początku kadencji. Miała otwarty umysł, nie starała się kierować tylko wpojonymi zasadami czy ideami, które wysuwali poprzedni władcy.

_________________

My level of sarcasm is to a point
where I don't even know if I'm kidding or not.




And it kills me inside I am buried alive
I am nothing but flesh over bone
But I can't think about I'm not going to change
I'm better off being alone

If you wanna play games

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishyria
Alfa Ognia
Alfa Ognia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Pią Sie 23, 2013 10:10 pm

Miejsce na rozmowę w istocie dobrał chyba geniusz, aczkolwiek fakt że im to nie przeszkadzało pokazywał, ze są wytrwałe, a przynajmniej warto to jakoś ciekawie uargumentować. Chciałaby przesiedzieć jak najdłużej w jednym miejscu bez ciągłej walki z ogarniającym ją szaleństwem. To było ponad jej siły, tak bardzo, że gdyby zaatakował ją teraz wredny chochlik jej umysłu, to by po prostu się mu poddała.
Obserwowała od czasu do czasu Alfę Ciernia jakby ucząc się jej sposobu bycia, nawyku samego siedzenia czy też oddechu. Gdyby tylko z tego dało się wyczytać jaka dana psina jest wszystko było by prostsze. Choć nikt nie powiedział, że są to informacje całkowicie bezużyteczne, czyż nie?
- Ogień ma się dobrze, choć pojedyncze psy odchodzą i wracają. Mam nadzieję, że utrzyma swój dobry poziom. Zaś co słychać w Cierniu? - Może nie powinna pytać, jednak czemu by nie wymienić podstawowych informacji jak to mają w nawyku Alfy? Chwalenie się własną sforą mogło łechtać ego, dla niej jednak nie była to żadna tajemnica, że pilnuje by jej bracia i siostry dobrze czuły się w swoim otoczeniu. Nie chciała zostawić ich samych, szczególnie w opresji. Co by z niej był za strażnik i "władca". Podejrzewała, że Ritsu miała podobne podejście co do swoich. Każda persona była ważna, indywidualiści są cenieni we świecie.
Przysłuchiwała się każdemu słowu, smakowała je na języku i zapisywała gdzieś w swoim umyśle porównując to z samą sobą. Czy chciałaby podróżować? Zwiedzać to co gnieździ się wokół nich? A może wolała ten osiadły tryb życia, gdzie powinna zajmować się swoją rodziną i dbać o jej rozwój i dobrobyt..? - Zatem musiałaś naprawdę dużo widzieć. Ja ze spacerów korzystam kiedy mogę, nigdy nie wiadomo gdy przyjdzie okres siedzenia w legowisku czy też na terenach Ognia i pilnowania ważnych spraw. - Westchnęła, a jej głos zawierał nutę tęsknoty. Na myśl nasunęły się dni kiedy nie władała, kiedy sama cieszyła się każdym dniem znajdowania czegoś nowego, gdy mogła się tym dzielić z Zeparem, który wtedy był dopiero jej przyjacielem. Czas płynie tak szybko. Starzała się. Czuła że robi się coraz dojrzalsza, choć nie była już dawno tą młodzieniaszką. Ceniła sobie każdą chwilę w życiu bo to one tworzyły jej złożony charakter.
- Lubisz takie miejsca? Odludne? Gdzie możesz zebrać wszystkie swoje myśli i od nowa poukładać niczym puzzle? Dostrzec coś czego wcześniej nie widziałaś. - Wzrok spuściła gdzieś w dół przełęczy, przyglądając się tym nikłym widokom, które nie skryły się za chmurami.

_________________
.....................


ISHYRIA.
Zagubiona w myślach. Oh, ona stąpa twardo po ziemi. I wypala ją.
Chodzi z głową w chmurach. I nie wycofuje
się.


b e a s t s
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ritsu
Alfa Ciernia
Alfa Ciernia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 24, 2013 12:06 pm

Można by polemizować nad jej poziomem intelektualnym, choć może bardziej nad instynktem przetrwania czy podobnymi czynnikami, bo nie można uznać za całkowicie normalne pakowanie się w takie klimaty. Ale, ale! Już któryś raz wytyka ten sam problem, więc może warto już skończyć? Przynajmniej do chwili, gdy śnieg nie zacznie utrudniać widoczności na tyle, aby mrużyć ślipia dłużej niż pięć sekund. Nie była nikim wygodnickim, potrafiła znieść spartańskie warunki, choć dość niechętnie. Tylko nie był to czas, aby rozwodzić się nad jej preferencjami w jakiekolwiek kategorii, prawda? Zdecydowanie i tak za długo milczała, a przecież w rozmowie to dość niegrzeczne. W końcu nie chciała, aby Ishyria uznała, że w ogóle jej nie słucha!
Ritsu nie poddawała swej kompanki podobnej obserwacji, choć też drobiazgowo gromadziła o niej interesujące informację. Starała się zapamiętać jej zapach, ton głosów, sposób gestykulacji czy też samą postawę. Niby tak nieznaczące elementy, a mogły w przyszłości pomóc wampirzycy rozpoznać znajomego. Nigdy nie wiesz, kiedy czyjego wsparcia będziesz oczekiwał.
Na pytanie o Cierniu wyraźnie się spięła, jakby nie miała serca opowiadać o tej ciężkiej sytuacji. Wprawdzie nie było tak źle jak być mogło, jednak zadowalająco też się nie czuła. Skoro jednak wywołała dyskusję to nie mogła się teraz od niej odwrócić. Nie chodziło o bycie tchórzem, nic podobnego!
Odetchnęła, posyłając w przestrzeń kłąb pary.
- Trzymamy się, choć czyje fundamenty nie są ostatnio zachwiane? Co i raz wyskakuje jakiś problem z którym należy walczyć - było to dość ogólnikowe, jednak nie mogła przedstawić jej nic więcej. Istotnie, teraz mogły konwersować pokojowo, jednak taka sytuacja nie będzie trwać wiecznie. Jak to mówią - wszystko się kiedyś kończy.
- Prawdopodobnie łatwiej byłoby mi opowiedzieć o tym, czego nie widziałam niż o tym, co dane mi było widzieć. Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak świat jest rozległy i interesujący. W końcu nie urodziłam się w Krainie, przybyłam z miejsca kompletnie od tych ziem oddalonego. Nie powiem, że mną nie wstrząsnęło to, co tutaj zaobserwowałam, bo było zdecydowanie inne od tego, co dane było mi znać. Ale nie żałuje decyzji o pozostaniu tu, choć czasami czuję, jakby mi czegoś brakowało - urwała na moment, najpewniej zbierając myśli i zastanawiając się w jak najlepszy sposób przedstawić Ognistej swój punkt widzenia. Już dawno nie mogła porozmawiać z kimś tak rozlegle, bo zwykło dziać się to wyłącznie w obecności Steela. Z nim łączyło ją większość wspomnień, przygód.
A przez to wszystko Ritsu zaczęła zastanawiać się, gdzie właściwie jest teraz pijaczyna. Znów gdzieś pobiegł? Szukał wrażeń? Skarbów? Musiała przyznać, że poniekąd niezrozumiała, gdzie on magazynuje te pokłady energii i ciekawości. Taki był z niego typ, po prostu.
- Może to adrenalina, ten dreszczyk emocji, kiedy musisz się zmierzyć z przeciwnikiem, którego nigdy wcześniej nie widziałeś na oczy. A może to po prostu smak przygody? To pchanie się w nieznane, niezbadane... - umilkła, kątem oka zerkając na towarzyszkę jakby w zadumie. - Ale nie powinnam tak gadać o sobie. To brzydki nawyk - w jej gardzieli narodził się cichy chichot, który w delikatny sposób łechtał małżowiny samic.
Jeśli będzie dlań zaskoczeniem jej śmiech to trudno. Już dawno pogodziła się z myślą, że ta cała wyzbycie się uczuć, ta obojętność, chłód, zgryzota - to jest dobre w małych dawkach i w konkretnych sytuacjach. Bycie ponurym i niezadowolonym przez cały okres życia to tak, jakbyśmy odbierali sobie możliwość poznania świata. Zamykać się w starych, nudnych doktrynach - głupota.
- Przyznaję, że jestem samotnikiem. Niezależna, smakująca wolności, nieskrępowania. A na myśli wystarczy się wyłącznie wyciszyć, wtedy świat po prostu nie istnieje. Choć może to proste wyłącznie dla mnie, bo jednak trochę się od siebie różnimy, Ishyrio - i nie miała na myśli sfory, aparycji, osobowości. Ten problem sięgał znacznie głębiej i rozwijał się w sposób znacznie bardziej skomplikowany niż dałoby się to wytłumaczyć komukolwiek. A może wyłącznie Ona to wyolbrzymiała? Ha! Kto wie?

_________________

My level of sarcasm is to a point
where I don't even know if I'm kidding or not.




And it kills me inside I am buried alive
I am nothing but flesh over bone
But I can't think about I'm not going to change
I'm better off being alone

If you wanna play games

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishyria
Alfa Ognia
Alfa Ognia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 24, 2013 1:30 pm

Zapewne gdyby nie spotkała na swojej drodze Ritsu już dawno byłaby w innym miejscu, znacznie cieplejszym. Może w lesie? Szum drzew koił jej zszargane nerwy. Choć tyle psów tamtędy przechodziło to kryła się po ciemnych odmętach, czy nieznanych innym jaskiniach. Za krzakami czy w dziuplach, wszędzie znajdowały się leśne skarby. No i uparty, zimny wiatr nie uderzał z taką zapalczywością w oczy samicy.
Pokręciła łepetyną chcąc rozciągnąć mięśnie, które potrzebowały stałego ruchu. Zdrętwieć tak przy nowej znajomej to dopiero szczyt głupoty. Jeszcze musiałaby sturlać ją na sam dół i zaciągnąć w jakieś cieplejsze miejsce. Kolejny raz w duchu dziękowała sobie za swój wewnętrzny ogień.
Zmrużyła ślepia słuchając co też ma do powiedzenia Pazur o swej sforze, nie chciała pytać o szczegóły - to w końcu naprawdę nie była jej sprawa. Choć kto wie, może potrzebuje jakiejś pomocy, wsparcia, przynajmniej od samej Szyszki. Swoim pobratymcom raczej nie wyjaśniłaby i nie przemówiła do rozumu by pomóc Ciernistym. Naturalny wróg, nie oszukujmy się.
- Rozumiem. Liczę na to, że wszyscy staniemy znowu na cztery łapy. Pomyślne wiatry nie mogą nas ominąć, sfory przeżyły już gorsze kryzysy. Chociaż Leśni.. - Westchnęła i ucięła temat. Po co rozdrabniać się na wszystkie inne stada, to zmieniłoby się w rozmowę czysto pracowniczą, a nie o to w ogóle chodziło! Obiecała sobie w myślach - tak leciutko, bo pewnie zapomni!- że już nie będzie bawić się w dyplomatę, tylko skupi się na samej rozmowie z towarzyszką.
- I wolałaś pozostać tutaj od samego początku, czy coś Cię zachęciło? Też urodziłam się poza tą krainą. Z początku chyba nie byłam do niej przekonana... ale wiem że trafiłam od razu na Zepara, a że stał się moim partnerem.. to i kraina stała się mym domem. Zapewne widziałaś więcej dobrego niż ja. W świecie ludzi czekało mnie na ogół cierpienie i łzy. - Westchnęła, ale dalej na jej pyszczku widniało coś co można by nazwać uśmiechem. Nie wracała do tego co się działo przed jej przybyciem tutaj. Jednym z powodów było to, że przecież większość wspomnień z wczesnego życia, a także pierwsze dni w krainie zostały jej odebrane... oh, właśnie przez Ciernistego. Nie żywiła już jednak urazy, nauczyła się z tym żyć. Choć ból czasem dalej ją przeszywał, zdecydowanie osłabł. Stał się nią, a życie z samą sobą nie może być aż tak ciężkie dla tak dobrej osoby za jaką uważała siebie i inni Ishyrię. Przynajmniej Ci którzy powiedzieli jej o tym otwarcie.
- Świat kryje wiele tajemnic, które wciąż są uśpione. Chciałabym mieć czas zwiedzać i poznawać to o czym inni nawet nie śnili. Przemierzać równiny, może i wielkie pustynie. Albo właśnie góry, którym nasze się nie równają. Jednak obowiązki są kajdanami, które noszę z chęcią, bo w końcu mieli powód by mnie nimi obłożyć. A zawieść swoich to jak zranić rodzinę. - Może plotła trzy po trzy, jednak mania obowiązkowości i sprawiedliwości wyzierała z jej ślepi. Na wszystko kiedyś przyjdzie czas, może uda jej się dokonać tego przed śmiercią, może nie. Zaś jak czegoś nie ujrzy to nie będzie tego żałować, prawda? Dziwna logika, lecz zawsze jakaś.
Rozdrabniała się nad szczegółami. Chciała układać swoje życie w miarę równo, by nie wlokło się poplątanymi ścieżkami, ha, a może powinna się cieszyć że może trwać w jednym miejscu i wcale się nie nudzić tym co robi.
- Nie przejmuj się. Lubię słuchać innych, a to jest najlepszy sposób by czegoś się o Tobie dowiedzieć. - Zaśmiała się z jej uwagi. Może Ciernista za bardzo się przejmowała słowotokiem, lecz Ish już przywykła, że jak sama się rozgada to inni mogą zgubić się w sensie tego co miała przekazać. Tak, potrafiła za wiele zawrzeć w jednym zdaniu,a tylko dlatego, że sama myślała nad tym co mówi niczym filozof z dawnych ludzkich lat. - Adrenalina... czasem przyprawia nas o skrzydła, lecz czasem jest wrogiem który doprowadza do nieszczęść. Zaś my możemy być ich prowodyrami. - Mruknęła zerkając w jedną z chmur nad nimi.
Samotność? Czy jest taka zła jak każdy mówi... Stała cisza, lata kontemplacji. - Boję się samotności.

_________________
.....................


ISHYRIA.
Zagubiona w myślach. Oh, ona stąpa twardo po ziemi. I wypala ją.
Chodzi z głową w chmurach. I nie wycofuje
się.


b e a s t s
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ritsu
Alfa Ciernia
Alfa Ciernia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 24, 2013 2:10 pm

Wampirzyca doskonale wiedziała, że miała ziemie, krainy, cały świat przed sobą, bo nie trzymały ją limity i ograniczenia, które pętały innych, uniemożliwiając im dokonanie tego, co przychodzi tylko nielicznym. Rezygnacja z pewnych możliwości to zawsze jedna z podstawowych decyzji z którą zmagamy się w życiu. Postąpić tak? A może tak? Co w tym przypadku będzie słuszne? Co sprawi, że wyjdziemy na tym lepiej? Korzystniej? W wielu przypadkach nie ma już odwrotu, gdyż z niezrozumiałych powodów ścieżka zawęża się, znika, ostatecznie pozostawiając nas z faktem dokonanym. A potem przychodzi tylko pluć sobie w brodę, przeklinać i obwiniać się za to, że nie można cofnąć czasu.
Jednak... Gdybyśmy mogli podjąć pewne decyzje jeszcze raz, zakładając czysto hipotetycznie, że to możliwe, to czy nie postąpilibyśmy tak samo? W wielu sprawach pewnie tak, bo wybory, których dokonaliśmy byłyby nam znane, wiedzielibyśmy jakie konsekwencję, pożytki i katastrofy ze sobą niosą. Nieznane jest zawsze bardziej przerażające, lecz też na swój sposób kuszące. Ilu jest jednak odważnych, aby bez zawahania po niej sięgnąć?
Może w tej chwili Ritsu zwyczajnie polemizuję nad ogromem problemu, w końcu nikt nigdy nie będzie musiał stawać przy swoich demonach jeszcze raz, jednak, gdyby założyć, że istnieją równoległe światy i toczące się w nich równoległe życia...
Przestań! Teraz już wchodzisz w tematy niemal fantastyczne, zaczynasz wodzić nosem po granicach, których istnienia nie możesz nawet potwierdzić. Ba! Jesteś potworem, monstrum, bestią zrodzoną dla krwi przez krew, ale to jeszcze o niczym nie świadczy, prawda?
Dookoła ciebie iskrzy się magia; niemal paruje z każdego drzewa czy zwierzęcia; ziemia nią oddycha i nią żyję, czasami wręcz naturalnie. Jak możesz uważać, że będąc wampirem nie jesteś częścią tego stałego ekosystemu?
Choć właściwie jakim cudem udało ci się przeskoczyć od jednego do drugiego zagadnienia, Rit? Zdecydowanie zbyt dużo, zbyt często i zbyt wnikliwie rozmyślasz i analizujesz, wygrzebując problemy z ich cmentarzyska. Może warto byłoby skupić się na rozmowie? Choćby kawałeczkiem swego tchniętego martwotą jestestwa?
Zmrużyła ślepia, gdy niesforne płatki śniegu odważyły się ulecieć w jej stronę. Obie znajdowały się wystarczająco wysoko, aby temperatura utrzymywała swe niższe pułapy.
- Leśni... - zasmakowała tego słowa, jakby język nie używał go zbyt często. Nigdy nie mieszała się w politykę dobrych, wiedząc o nich tyle, ile zdołał przekazać jej syn, swoim zachowaniem i gadulstwem. Mimo to, nawet ktoś taki jak ona, doskonale zdaje sobie sprawę z obecnego kryzysu tej grupy. - Ledwo ciągnął, to fakt, ale wszyscy jesteśmy zwycięzcami kryzysów, mniejszych albo większych, więc oni też sobie poradzą. Jesteśmy zahartowani. Życie nas w końcu nauczyło - omal nie mieli na co narzekać w Krainie. Zwierząt i wód pitnych było ci tu dostatek, krajobraz nie szarpnięty ręką człowieka, więc było co podziwiać i czym się zachwycać. Jedyną toksyną, którą mogli wyczuć byli oni sami. To oni rozprowadzali konflikty, ciągnęli je, tym samym wyniszczając jedną czy dwie wspólnoty. Bywały takie, które upadały, ale na ich szczątkach powstało coś silniejszego. Jak zawsze w przyrodzie.
- Znam oba światy. Nasz i ludzi i w obu jest tyle samo cierpienia i żółci, tyle samo radości i szczęścia, wystarczy umieć szukać. Na pewno nie mogę powiedzieć, że którykolwiek z tych światów jest zły, bo każdy ma do zaoferowania coś wspaniałego i oryginalnego, ale... Ale we wszystkim są wady i zalety, przeciwieństwa i podobieństwa, prawda? - przekrzywiła lekko łeb na prawą stronę, wpatrując się teraz w kotłujący się w powietrzu śnieg. Było to na tyle interesujące zjawisko, że na krótką chwilę dała się ponieść błogiemu uczuciu kompletnego "nie myślenia", co w jej przypadku nie było tak bardzo rzadkie. Z pewnością dużym plusem był brak oddechu, kontrolowania go. W takich momentach stawała się prawdziwie martwa, czyli taka jaką być powinna od lat.
Nawet po dziś dzień nie wiedziała, co Emmett widział w tym, aby stworzyć z niej istotę podobną do niego. Kaprys? A może kryło się za tym coś znacznie głębszego? Cholera, tak dawno go nie widziała, że nawet nie ma jak zapytać. To w pewien sposób dość ironiczne, że pomógł jej jeno rozwinąć skrzydła w nowej postaci, a potem go już...nie było.
- Każdy z nas ma obowiązki - tyle tylko dodała od siebie, bo doskonale rozumiała to, co Ishyria miała na myśli. Czasami nie potrzeba było wielu słów, monologów, aby zrozumieć czyiś punkt widzenia. Nauczyła się tej sztuki, bo miała na to odpowiedni czas, który spędzała poza krainą.
- Samotność... - wyrzuciła z siebie, najpewniej doskonale znając to uczucie. Uśmiechnęła się nawet krzywo, ale szybko zmazała ten rodzaj wykresu ze swego pyska, pozostawiając na nim standardową, trudną w interpretacji mimikę. - Nawet nie wiem, ilu moich znajomych zatraciło swój żywot w tych latach, kiedy ja spokojnie stąpałam po ziemi. Nie mam pojęcia, co z moją rodziną i ich rodziną, jeśli jakąkolwiek mieli. Wbrew temu jak wyglądam, mam o wiele więcej lat na karku niż jesteś w stanie stwierdzić. Aparycja jest iluzyjna, nie daję ci prawdziwych odpowiedzi odnośnie tego, kim teraz jestem i jak się czuję. Mam młode ciało, fakt, ale dusza już trochę podstarzała - zaśmiała się, ukazując w lekkim przebłysku słońca swe podłużne, zaostrzone kły. - Ale nie czuje się staro, wręcz przeciwnie. Nie potrafię odczuć fizycznego zmęczenia, bo nie potrzebuje snu. Mój oddech nie przyśpiesza, gdy biegam lub skacze, bo moje płuca toczy martwica. Wszystkiego czego potrzebuje to krew, ale... - ucięła, wpatrując się teraz w swoje łapy ukryte gdzieś pod powierzchnią ogona. - Samotność towarzyszy mi, choć tego nie chce. Właśnie przez to, że wszyscy odchodzą lub umierają, a ja nie mam na to żadnego wpływu. Już nawet nie mam o kim powiedzieć "bliski".

_________________

My level of sarcasm is to a point
where I don't even know if I'm kidding or not.




And it kills me inside I am buried alive
I am nothing but flesh over bone
But I can't think about I'm not going to change
I'm better off being alone

If you wanna play games

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishyria
Alfa Ognia
Alfa Ognia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 24, 2013 2:36 pm

To sprawiło, że ponownie zepchnęła się w odmęty myślenia niekonwencjonalnego. Przecież cierpienie było tak bardzo powszechne, że czasem aż niedostrzegalne. Skoro sami pozostawali w krainie ludzi, gdzie pozwalali robić z siebie domowe pupilki, bez żadnej możliwości odezwania się - w końcu ludzie nie znają owej ich umiejętności - bez możliwości zakładania bliższych czy dalszych grup, które same sobą kierują... Zamykamy się właśnie w klatce nostalgii, tak bardzo kierującej naszym życiem, że wręcz nieodpowiedniej do interpretacji. Kto chce utwierdzać się w przekonaniu że na nic więcej go nie stać bo jest tylko zwyczajnym, szarym stworzeniem bez jakichkolwiek priorytetów prócz jedzenia, picia i oddawania swych fizjologicznych potrzeb. No tak, i rozmnażania. Bo hodowle dla ludzi to całkiem wielka frajda.
To jak wiele nieszczęśników było traktowanych przez rozwydrzone bachory ludzi było dla Szyszki czymś więcej niż samo okrucieństwo porwania kogoś z terenów na których się znajdowały. Może to jednak było jej indywidualne podejście kierowane własnymi przeżyciami. Tu bowiem nikt jej nigdy nie torturował, nie zranił tak dogłębnie fizycznie by miała dość patrzenia na samą sobą. Co się tyczy psychiki... każde naruszenie jej przez istotę cielesną inną niż ona sama można nazwać atakiem. Lecz to jak ujęła Ritsu było powszechne wszędzie. Zatem czy można rozdrabniać się nad istotą bólu skoro występuje on wszędzie często pod tą samą powłoką? Skoro nie znika nawet gdy pozbędziemy się jednego czynnika, a nagle zjawia się kolejny? Zaś czym byłoby życie bez zniszczenia, bez rozpadu i bez zgliszczy na których odradza się nowa rzecz, nowa idea i którą pokolenie młodych toczy kołem tak by stworzyć imperium rzeczy o których nie śnili starzy pustelnicy.
Prychnęła pod nosem sama nad sobą jakby jej myśli znowu, niczym stado mustangów na prerii gnało przed siebie czekając na zderzenie z betonową ścianą, która z naturalnego punktu widzenia była na wygranej pozycji. Znowu bawiła się myślami niczym zabawkami chcąc wytworzyć coś z niczego, a może po prostu udowodnić sobie, że nie jest takim słabeuszem. Że istota materialna może dać sobie radę z nadprzyrodzonym gniewem tych co znajdują się ponad. Ponad wszystkim. Zresztą po co nam oni skoro i bez ich pomocy zadajemy sobie ból. O Dahako. Ironia zagmatwanego myślenia!
- Teraz również. Czasy są niespokojne, ale to dzięki takim w historii zawsze powstawało coś nowego, lepszego co ukierunkowało wszelkie pokolenia do dalszego działania. Coś musi upaść by jeden śmiałek wychylił nosa i zauważył że przecież teraz można rzucić swój pomysł. Czy z nami jest inaczej? - Może po prostu nie chcemy dostrzec okazji, może nie staramy się wystarczająco tak by osiągnąć to co potrzeba, a zamiast tego oczekujemy złotych gór, które każdy mądry wie - dobrych plonów nie dadzą. Złoto nie kiełkuje. Tylko bankier dobrze je pomnoży. Lecz aby wyhodować sobie takiego bankiera potrzeba wiele osób myślących niczym naukowców, manipulatorów będących mentorami, którzy stworzą maskotkę godną dzierżenia miana Władcy.
Tak widziała ten racjonalizm ludzki, który oni niejednokrotnie chcieli przełożyć na swe psie życie.
- Zdecydowanie wolałabym postawić na zalety, aczkolwiek to nasze wady uczą nas o wiele więcej. To one dają nam do zrozumienia co możemy zmienić. Zresztą... często ciężko przypisać coś jasno do jednej szuflady. - Mrugnęła do niej znacząco. W końcu tak jak mówią o niej i jej ciernistych. Czy w istocie wszyscy są tacy źli? Jakoś ona, dzierżąca miano tej dobrej czy też neutralnej siedziała i polemizowała sobie o aspektach życia z "złą bestią". Czyżby igrała z ogniem? A może dolewała oliwy? Bójmy się wszyscy bo szufladkowanie doprowadzi nas do apokalipsy!
- Zatem nie jesteś tym za kogo można Cię uważać, bo jesteś czymś więcej. Kimś. Wiesz to czego większość z nas nigdy się nie dowie, widziałaś różne rzeczy, które wpisują się w karty historii, a mogą być tak nieznane jak to co leży głęboko pod tymi górami. - Przyglądała się jej z zaciekawieniem. Ostre kły które dopiero teraz ukazały się jej oczom w istocie były ostre i mogły przyprawić o drżenie pierwszego lepszego śmiałka, który chciałby ją zaatakować. Ish wyczuwała w tym jednak nutę przekleństwa, nutę złości na to że jest taka, a nie inna. Bo kto chciałby wiecznie kroczyć tymi ścieżkami pamiętając że wcześniej czynił to z kimś kto mógł mieć dla niej wielkie znaczenie. Że to tu tworzyło się jej życie, a teraz jest tylko monotonią, która rzadko umie ją zaskoczyć swymi wspaniałymi aspektami. - Zatem podziwiam Cię. Nie potrafiłabym żyć z przekonaniem że wszystko co jest mi bliskie ciągle umiera, a ja trwam, gdy nawet zmarszczka nie tyka mojego ciała. Jak pułapka, ciało może i wspaniałe, jednak umysł udręczony nadmiarem emocji i niechęci do tego co może jeszcze Cię czekać. Choć nie ma co zapominać o używaniu określenia "bliski", w końcu bez różnicy na czas poznajesz nowych towarzyszy, którzy są Twoją ostoją i nawet gdy umrą pozostają bliscy w Twoim sercu. - Choć ból również wzmaga się na nowo, choć cierpienie toczy się po śmierci owej osoby jakby miało nie przeminąć. To właśnie lata zmian utwardzają w przekonaniu, że nie może stać się bezduszna...? Przynajmniej nie zatraciła swojego jestestwa. - Jednak wolałabym pozostać właśnie przy swej śmiertelności, bo gdy wszystkiego dokonam... będę mogła odejść tam gdzie cała reszta. Choć o ironio, nie mam bladego pojęcia czym może być owe "tam"! - Zaśmiała się lekko histerycznie jakby to był temat tabu.

_________________
.....................


ISHYRIA.
Zagubiona w myślach. Oh, ona stąpa twardo po ziemi. I wypala ją.
Chodzi z głową w chmurach. I nie wycofuje
się.


b e a s t s
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ritsu
Alfa Ciernia
Alfa Ciernia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 24, 2013 4:00 pm

- Umarłam. Raz. Nieprzyjemne uczucie - wzdrygnęła się na samo przypomnienie. ostrze wbite w jej pierś, zbroczone krwią, zimne, ale na swój sposób też gorące. Nie wracała do wspomnień z tamtych dni już bardzo dawno, niemal świadomie zacierając je w swoim umyśle. Było wtedy inaczej, zdecydowanie bardziej brutalnie, zasady bywały też nieco rygorystyczne, ale nie pamiętała, aby kiedykolwiek narzekała. Przynajmniej nie na tyle głośno, aby dotarło to do uszu "wątpliwych" przyjaciół. Wtedy każdy mógł cie zdradzić, miał do tego prawo, a nawet całkiem spore korzyści jeśli tylko wiedział jak i gdzie je wykorzystać.
Na czarnej gębie Ritsu odmalował się uśmiech, wypełniający jej wargi prawdziwą toksyną złośliwości. O tamtych czasach można wyłącznie ironizować, przedstawiać je jako zamierzchłe i nie warte wspomnienia, niemniej... Skoro o nich pamięta to czy naprawdę takie były? Coś za wielki masz burdel w głowie, Paz. Tylko za zwykły burdel klienci płacą, a ty jesteś bankrutem.
Uniosła się nagle z zajmowanego miejsca, pozwalając sobie na przejście kilkunastu kroków, zupełnie bez celu. Nie próbowała rozruszać ciała, bo w jej przypadku była to kolejna, jak uważała, czynność kompletnie pozbawiona sensu. Potrafiła wytrwać w jednej pozycji znaczący odcinek czasu, wizualizując się wtedy niby prawdziwa rzeźba.
Teraz po prostu chciała "coś" zrobić, cokolwiek. Może nie powinna się kręcić w czasie rozmowy, jednak nie uważała tego za tak duży nietakt jak np. przerywanie, czy wchodzenie komuś w słowo. Miała pewne nawyki, których kontroli podjął by się szaleniec, bo to jak z próbą kontrolowania wszczepionych przez przodków instynktów, o których wszyscy wiedzą, że GDZIEŚ są, ale potrafią nie obudzić się przez wiele lat.
Podobnie było z wszelkimi mutacjami czy zewnętrznymi zmianami obrazującymi się w naszym ciele. Wszystko to sprawka kodu, sekwencji, którą konkretny wirus modyfikuję, budując w ten sposób podwaliny dla następnego etapu ewolucji. Oczywiście to jak mocno i czy w ogóle zadziała dany czynnik jest uzależnione od osobistych preferencji osób, które biorą w tym udział. Selekcja, niestety, występuje wszędzie.
Selekcja jest tak samo wybredna jak dominacja, przywództwo - nie wszyscy mogą to mieć, lecz większość chce to osiągnąć. Czy to przez ambicję, towarzyszący temu prestiż, szacunek, bogactwo - powodów jest wiele i nawet nie trzeba długo i szeroko szukać, bo takie perełki znajdują się zwykle w zasięgu ręki. Zadziwiająca ich liczba uważa, że to do czego dążą jest drobnostką, dziecinną gierką, z której przejściem nie będą mieli większych problemów. To jest pierwszy błąd.
Lekceważenie. Nie docenienie przeciwnika. Arogancja. Poczucie wyższości. Pyszałkowatość. W obecnym świecie termin "bycia lepszym" przyjął wiele różnych, co barwniejszych nazw. Łatwo przychodzi nam zapominanie, do czego się naprawdę odnoszą. Ale to chyba pogadanka na inny dzień, nie teraz.
- Jeśli zapytałabyś "gdzie jest "tam"?" to nie wiem, czy byłabym ci w stanie odpowiedzieć. Nawet jeśli założymy, że istnieje jakiekolwiek "tam" to czy wszyscy zobaczymy je takie samo? Czy dla każdego z nas będzie to to samo miejsce, abyśmy mogli tam odszukać swoich przyjaciół i rodzinę? A jeśli każdego z nas czeka małe, osobne piekło? Wszystko co obecnie wiemy to to, że śmierć przychodzi niespodziewanie, ale jest spokojna, cicha. Jest to niesamowite ukojenie dla zmęczone - życiem lub uczuciami - ciała - zakończyła, poniekąd chcąc podzielić się swoimi odczuciami z Ishyrią. Wiele osób boi się śmierci, unika jej wręcz jak ognia. Nie jest to niczym niezwykłym, w końcu wiemy o niej tak mało, że niemal podświadomie tworzymy przerażające, możliwe do spełnienia wizję, które...nie mają podstaw się ziścić.
Przynajmniej tak postępują ludzie, których wyobraźnia jest nieprawdopodobnych rozmiarów. Wymyślają sobie duchy, potwory, demony i bóstwa - i to wszystko z powodu zjawisk, których nie potrafią pojąć. Człekokształtnym wystarcza niewielki, zupełnie przypadkowy błysk, aby podciągnąć to pod kategorię "ducha". W ich kulturze dość mocno zakorzenił się termin "nadnaturalności" czy "zjawisk paranormalnych". Dlaczego nie starali się przyjąć rzeczy takimi jakie były?
W tym aspekcie psy z Krainy miały o wiele szersze horyzonty, jednak żaden człowiek nie mógł o tym wiedzieć. W ich żyłach, w krwi tych psów, niemal od samiutkich narodzin płynęła magia. Czysta i nieskażona, przygotowana na to, aby ją kontrolować i się nią posługiwać. Każdy z osobna posiadał w swoim ciele jakąś widoczną zmianę, ale czy czuł się z tym źle?Wiadomym było, że z "wielką mocą przychodzi wielka odpowiedzialność" i często znajdowali się tacy, których owa moc po prostu przytłaczała, jednak w swoim towarzystwie powinni mieć kogoś, kto pomoże im uniknąć takiej sytuacji. Jeśli kogoś takiego nie mieli to faktycznie musieli żywić się samotnością przez długie, naprawdę drugie lata.
Wbrew temu, co wiele psów utrzymuje za swój naturalny stan, bez towarzystwa nie idzie wytrwać zbyt długo. Nawet zwykłe, nic nie znaczące rozmowy pomagają ci przetrwać kolejny, a potem kolejny dzień.
Tak jak w przypadku tej rozmowy z Ishyrią. Nie mogła i nawet nie odważyła się rozmyślać nad tym, czy wyniknął z tego jakiejś szersze znajomości. Rozmawiały, bo w przypadku tej czynności nie potrzeba się ograniczać. A znajomość? Przyjaźń? To zawsze przychodzi z czasem, ale jest wynikiem starań obu stron, a nie tylko jednej.
- Każdy z nas jest "kimś", Ishyrio. Nie ma osób nic nie znaczących, przynajmniej nie w naszych społecznościach. Doskonale wiesz, że każdy członek liczy się równie mocno jak alfa czy beta. Niestety, niektórzy o tym zapominają. Nawet nie jestem pewna, czy można ich za to winić - odwróciła się doń, zauważając, że przez ten czas przeszła już całkiem spory kawałek. Nie chcąc doprowadzić do krzyków, wróciła powoli, aby ostatecznie usiąść na swym poprzednim miejscu.

_________________

My level of sarcasm is to a point
where I don't even know if I'm kidding or not.




And it kills me inside I am buried alive
I am nothing but flesh over bone
But I can't think about I'm not going to change
I'm better off being alone

If you wanna play games

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishyria
Alfa Ognia
Alfa Ognia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 24, 2013 5:42 pm

Myśli, myśli tak bardzo się kołatały, że nie chciała już z nimi walczyć i wolała posłać je gdzieś w odmęty swojej podświadomości. Zapędzanie samego siebie w kozi róg to forma poddania się, a zatem czemu pozwalała zniszczyć sobie na starcie swoje nowe przemyślenia, skoro za chwilę zastąpi je nowymi, całkiem innymi. Zmieniała się, jakby ewoluowała cała od czasów gdy była tą buntowniczką co chciała osiągnąć więcej niż to możliwe. Gdy i ona wierzyła w owe złote góry i szukała środków które udostępnią jej prawie wszystko. Chciała stać się właśnie "kimś". Czy jednak teraz, gdy dotarła na praktycznie najwyższy szczyt swych możliwości czuła ową satysfakcję? Czy obudziła się chęć zdobycia nagrody za wszelkie wyczyny bo wszyscy są zbudowani właśnie tak by oczekiwać? Nie, zdecydowanie nie. Była tam gdzie była dzięki sobie i najbliższym osobom, dzięki stadu. Każdy napotkany pies czy w ogóle istota myśląca był współczynnikiem wpływającym na historię jej życia, tworzącym ją. Zmiana chociaż jednego mogła wiele przekreślić, trochę jak z łańcuchem DNA. Mogłaby powiedzieć, że nic nie dzieje się bez przyczyny, ale zapewne skłamałaby chcąc tylko utwardzić się w przekonaniu że jest tak jak powinno być. Zaś czuła że nie jest, prawda? Czemu odchodzą najbliższe osoby, mimo obietnic, mimo zapewnień. Czemu? Czemu zostaje się samemu w chwilach gdy masz czas oddać się tej osobie bo nie wszystko spoczywa tylko na Twoich barkach?
Czuła że każdy ma swoją drogę, ale wbrew pozorom nie tylko on jest jej panem. My możemy jedynie wybrać konkretny kierunek.
Spoglądała na każdy krok Ritsu, wpatrywała się w łapy które stąpały po tej ziemi pewnie, z wewnętrzną siłą.
- Umarłaś... I jesteś tu. Czyli śmierć nie musi być do końca ostateczna, a jednak tyle osób się jej boi. Choć jest to meta tylko ziemskiego życia. - Dobrze Paź powiedziała, nigdy nie wiemy co czeka nas dalej, czy jest to coś dobrego, czy złego. Chociaż chyba złego nie powinno jeśli ma być to odcięcie się od wszystkiego co spotkało nas wcześniej. Jak zatopienie się pod rwącym wodospadem. Niby boli za pierwszym razem, ale jakież orzeźwienie nas czeka... i zawsze można wypłynąć po drugiej stronie w jaskini. Kto wie jakie skarby mogą czekać na owego śmiałka.
Dokądś zmierzamy, każdy ma życiowy cel, nawet gdy sam go nie obrał i gdy nie ma pełnej świadomości swoich pragnień. Na coś istniejemy. Ish z chęcią spotkałaby pierwszą istotę na całej ziemi by przynajmniej dowiedzieć się jak ona sobie radziła z ogromem tego wszystkiego, jak przystosowała się do życia i czemu stworzyła ich takimi jakimi są. Znała wiele plotek, legend czy też historii na temat powstania różnych miejsc, miała różne swoje wersje, a wolała postawić na fakt, ze "kiedyś coś się stało i jest jak jest". Od zbytniego myślenia pewnie rozbolałaby ją głowa, a zapędzanie się aż w czasy tak prehistoryczne, że nikt nic o nich nie może wiedzieć to tylko czysta fantastyka, którą musi uwielbiać jej rozum.
- Jest to tak skomplikowany tok myślenia i lata rozmów, że chyba najłatwiej w ogóle o to nie pytać, tylko kiedyś przekonać się samemu. - Spojrzała za nią jednak, wprost w jej plecy czy te słowa aby jej nie urażą. W końcu skoro ma nigdy nie umrzeć naturalnie to jedynym sposobem dla niej jest zapewne zabicie przez innego osobnika. To trochę drastyczne prosić o to kogoś kiedyś, zatem nie dziwiła się że sama wiodłaby długie życie pełne niespodzianek i nowych osób w stadzie. Inne podejście, inne życie. Może ona nigdy nie zrozumie tego jak czuje się Ritsu w swojej skórze i jak przez lata wita się z czasem jak ze starym przyjacielem. To wszystko było ponad nią, poza zakresem jej rozumowania co z jednej strony doprowadzało ją do wielkiego szoku, a z drugiej... do wytchnienia. Że jednak czas kiedyś ma swój koniec. U niej.
- Owszem, każdy. Musisz jednak przyznać, że wiele z nas nie umie zinterpretować, a raczej jednoznacznie określić kim jest. To zbyt trudne by przydzielić sobie jedną konkretną etykietkę bez szansy na dalszy rozwój. Jesteśmy... sobą. To chyba najprostsza odpowiedź. Ale to że każdy jest inny może podchodzić pod schemat, że zatem każdy jest normalny. Więc czy bycie kimś takim samym jak druga osoba byłoby nienormalne? - To już było masło maślane, zwykłe bredzenie które często wybijało się między jej słowami. Zadawała pytania tak niezgodne z tematem, że powinna się wstydzić, a nawet ich głupoty, jednak zawsze zagłębiała się nawet w takie szczegóły, czy to etyka czy filozofia. Język plótł to co mózg podsuwał jako zwykłe przemyślenie. Bez konsultacji z jakimkolwiek ośrodkiem racjonalizmu.

_________________
.....................


ISHYRIA.
Zagubiona w myślach. Oh, ona stąpa twardo po ziemi. I wypala ją.
Chodzi z głową w chmurach. I nie wycofuje
się.


b e a s t s
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ritsu
Alfa Ciernia
Alfa Ciernia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Nie Sie 25, 2013 11:36 am

Czas dla wielu osób wydaje się być czymś nietrwałym, przemijającym, trudnym w kontroli, a jednak zbawiennym kiedy nadchodzi chwila, aby dać się ponieść ostateczności. Wytchnienie, porzucenie rozterek, bólu, poczucia beznadziejności, smutku - to wszystko ulatywało jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki, gdy tylko nasz osobisty zegar postanawia zakomunikować "stop". Niektórzy przygotowują się do tego momentu latami, uspokajają umysł, godzą się z myślą, że są już bliżej godziny zapomnienia, a inni? Inni panikują, popadają w desperacje za wszelką cenę chcąc pozostać przy życiu jak najdłużej, niezależnie od sposobu jakim będą musieli się posłużyć.
Czarna magia, nekromancja, nieśmiertelność - to wszystko kusi, upaja, zachęca znakomitymi perspektywami, w końcu toczone martwicą ciało nie ima się chorób, zaraz, toksyn, zranień, bo i jak? Nie płynie weń krew, która mogłaby przenosić zarazki po całym organizmie, a przecież jest to istotnym elementem w łańcuchu przyczynowo-skutkowym. Mimo wszystko podejmujący się takich rozwiązań muszą być niezwykle pewni swoich decyzji, niekiedy poświęcając o wiele zbyt dużo jak na korzyści wynikające z bycia, cóż, żywym trupem.
To określenie samo w sobie jest jawną hipokryzją życia - przecież go nawet nie dotyczy! Nikt nie potrafi sobie wyobrazić jak można być jednocześnie martwym i żywym, a przy okazji w pełni funkcjonalnym dla środowiska, w którym się obracasz. Tacy osobnicy byli jedną z wielu zagadek tego świata - Ritsu nią była, niezachwianie krocząc po tych terytoriach, nadal wyglądając jakby miała 3, a nie 10 lat. Choć czy tak właściwie powinno się przeliczać wampirzy wiek?
Gdyby szukała innych Nieśmiertelnych to z pewnością wypadałby dość słabo w ich rankingach wiekowych, bo wciąż była niezwykle młoda, wciąż z mlekiem pod nosem. Czysty młokos, uczący się tego jak żyć i kontrolować w pełni uzdolnienia, którymi została obdarowana przez swego stworzyciela.
Emmett. Stwórca. Protoplasta. Jakkolwiek by go w tej chwili nie nazwała to On był tym ważnym czynnikiem pozwalającym jej na wkroczenie w wieczny świat nocy. Dla takich jak ona słońce nie wstawało, a przynajmniej nie w normalnej formie tej, którą odczuwają i podziwiają inni.
Przyjrzała się Ishyrii, jakby jej obraz, tak już delikatnie tknięty przez czas, wydawał się jej najbardziej fascynujący w obecnej chwili. To trochę smutne, że nie doświadczy podobnego proces, że nie będzie mogła patrzeć na rozwój swoich pociech z tą jedną, jedyną myślą, że zrobiła w życiu coś "dobrego", co pozwoliło im na rozwój w odpowiednim środowisku. Nie. W przeciwieństwie do Ognistej będzie mogła podziwiać swe szczenięta wciąż tak niestrudzenie, jakby dopiero co je urodziła. Jak wtedy będzie można wytłumaczyć dlaczego babcia wygląda wciąż tak młodo? To nawet zabawne. Na swój pokręcony sposób.
-Odnoszę wrażenie, że rozpoczęłyśmy naprawdę nieprzyjemne tematy. Koniec. Śmierć. Początek czegoś nowego. Naprawdę nas to dotyczy? Nawet pomimo swego wieku jesteś jeszcze daleka od takich przemyśleń, Ish - właściwie nie wiedziała dlaczego zdrobniła jej imię właśnie w tej chwili. Nie odczuwała potrzeby zwracać się doń bardziej formalnie, choć może wymagała tego któraś z zasad etykiety. Widocznie zdała sobie sprawę, że samica jest jej w jakiś sposób bliższa niż mogło się to na początku wydawać.
Chodziło o sposób myślenia? Mogło to być tylko przypadek, że rozumiały się tak dobrze, bo konwersacja zboczyła na tematy takie, a nie inne. Jak to sprawdzić? Jak potwierdzić jej wątpliwą teorię, że jednak jest między nimi jakakolwiek nic porozumienia? Choćby tylko na stopie znajomości - czegoś tak kruchego i nietrwałego niczym szklana kula.
Mogła by po prostu zapytać. O cokolwiek. O jakąś małą, nic nie znaczącą drobnostkę, jednak co to by mogło być? Czasami miała wrażenie, że nie wiedziała o czym właściwie powinna z kimś rozmawiać. Zadawać standardowe pytania? Jak długo tu jesteś? Czy mas rodzinę? Partnera? Jakie są twoje cele? Plany? Ambicje? To wszystko brzmiało tak nienaturalnie, jakby przeprowadzała jakąś spowiedź czy wywiad.
Zmarszczyła skórę przy nosie, jednocześnie zauważając, że milczy już trochę zbyt długo. Po co miała strzępić język, gdy nie widziała ku temu powodu? Gadać trzy po trzy nie było w jej stylu! Chyba, że się upije, ale do tego wypadałoby mieć od cholery rumu i jeszcze ciut-ciut.
- Przyznam, że już tak dawno nie rozmawiałam z kimś...naturalnie, że nie wiem co robić - zaśmiała się, czując jak to przyjemne uczucie samo przepycha się przez jej gardziel. Czuła się jak kompletna nowicjuszka, jakby Ishyria była pierwszą osobą z którą zamieniła słowo w chwili zjawienia się w krainie po raz pierwszy.
Doprawdy, interesująca sytuacja im tutaj wniknęła. A wydawało się, że obie takie wyjadaczki, którym nie straszne będzie coś tak pospolitego jak zwykła rozmowa. Najwyraźniej Ritsu postanowiła wyłamać się ze schematu.

_________________

My level of sarcasm is to a point
where I don't even know if I'm kidding or not.




And it kills me inside I am buried alive
I am nothing but flesh over bone
But I can't think about I'm not going to change
I'm better off being alone

If you wanna play games

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishyria
Alfa Ognia
Alfa Ognia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Nie Sie 25, 2013 1:57 pm

W istocie cała konwersacja lekko wymknęła się im spod kontroli. Skupiały sie na rzeczach, a raczej tematach które wielu innym nie służył, na takich które napawały większym smutkiem niż mogło się wydawać. W końcu rozmawianiu o końcu końców to nie popołudniowa herbatka czy spacer po pięknym ogrodzie. Taki by się tu w ogóle przydał - zlustrowała to w myśli by potem pomyśleć nad odkryciem owego.
Po co zagłębiały się w to, by potem trudzić się wymyślaniem lepszego tematu, lżejszego w całej rozmowie, czegoś o czym rozmawiają przypadkowe osoby? Do zwykłych nie należały, nie były w sumie takie jak inni, choć mogło to brzmieć obraźliwie dla pozostałej psiej społeczności. Mimo to Ish wiedziała, że jest inna, że trwa w przekonaniu o swoich umiejętnościach.. to była tylko zwykłą ludzką istotą. Która nie wykraczała poza schematy swojej śmiertelności bardziej niż nędzny zając skaczący z jednej kępy w drugą i uciekający przed ostrymi szponami swego oprawcy. Przed przeznaczeniem się nie ucieknie, o tym była święcie przekonana i nie da się nikomu nastroić na inny tok rozumowania.
- Masz rację, to zbyt przygnębiające. Choć nigdy nie wiadomo co czeka mnie za zakrętem. - Spojrzała znacząco w dół stoku, w każdej chwili mógł ją spotkać jakiś wypadek. Tego nie przewidzi, nie miała zdolności parapsychologicznych. Niekiedy lekka podświadomość sama pcha nas do głupot, choć możemy zapierać się wszystkimi łapami, że ani przez chwilę o tym nie myśleliśmy! Okłamiemy samych siebie, bo nasz umysł mówi, że nie ma w nas nic ponad mądrość.
Spuściła wzrok na swoje łapy jakby urywając temat, jakby kończąc i nie myśląc już o takich mrocznych odmętach ich osobowości. Jej, bo przecież Ritsu nie do końca się to tyczyło. Nie żeby był to przejaw ignorancji, o nie. Po prostu ona nie musiała się na każdym kroku bać o siebie i fakt, ze zostawi swojego partnera, swoje pociechy i całe stado samym sobą. Ona musiała być czujna, nawet gdy spała. To przyprawiało niekiedy o początkowe stadium depresji.
- Wiesz... może najlepiej powiedz mi czy jest coś co bardzo kochasz w tej krainie. Co najbardziej Ci się spodobało? - Naprawdę byłą ciekawa. W końcu już na początku ich długiej konwersacji obie stwierdziły, że coś zatrzymało je tu zaraz po przybyciu. Stąd chciała wiedzieć czy Ritsu ma tu jakieś piękne miejsce głęboko zapisane w swym sercu. Poznawała ją teraz z różnych stron, porównywała niekiedy ich słowa szukając podobieństwa. Uczucie, że rozmawia z kimś wpisywanym w etykietkę "zła" kompletnie odpłynęła. Samica nawet nie pasowała jej teraz do tego wizerunku, była uprzejma, ciekawa świata, a także - choć mogła sama tego nie widzieć - opiekuńcza. Chciała poznać ją bardziej, wiedzieć jakie ma upodobania, cele. Choć nie wypadało rzucać jej na głęboką wodę by od razu odpowiadała jej na to wszystko. Nie na tym to przecież polegało!
Uśmiechnęła się lekko do samicy i machnęła ogonem przyklepując trawę.
- Całkiem dobrze Ci idzie, zatem nie masz czym się przejmować. - Tym razem w jej tonie pobrzmiewała nuta rozbawienia. Widocznie Pazurek za bardzo się przejmował takimi drobnostkami. Ish lubiła rozmawiać, to przychodziło tak banalnie jakby ktoś wylewał wodę na trawę. Wchłaniała słowa jak gąbka, przestawiała je w swojej głowie, smakowała.

_________________
.....................


ISHYRIA.
Zagubiona w myślach. Oh, ona stąpa twardo po ziemi. I wypala ją.
Chodzi z głową w chmurach. I nie wycofuje
się.


b e a s t s
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ritsu
Alfa Ciernia
Alfa Ciernia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Nie Sie 25, 2013 3:51 pm

Niejaka akceptacja ze strony ishyrii pozwoliła jej na większą swobodę w czasie konwersacji. Nie musiała siedzieć cała spięta, poddenerwowana, jakoby obawiając się, że najmniejszy wykonany przez nią ruch może być zgubny. Naprawdę lubiła to uczucie nieskrępowania i korzystała z niego, gdy tylko mogła. Zdecydowanie wolała taką postawę niż tę, która wymaga od niej udawania kogoś, kim zupełnie nie była i nie będzie. Doskonale zdawała sobie sprawę, że marny z niej przykład bycia "ta złą", jednak tyle było typów ile osób na świecie, a te przecież cały czas się rodziły. Nowe pokolenia, nowe osoby. Świat nie ma tendencji do stania w miejscu.
Na następne pytanie Ognistej wyraźnie się ożywiła, najwyraźniej samica trafiła w jakiś jej czuły punkt. Barwne, tak różne od siebie ślepia w kolorze szkarłatu i złota rozbłysły nagle, a ogon jakoby drgnął lekko w przypływie euforii.
Nie kryła w sobie sekretów, a już z pewnością nie odnośnie miejsc, które zwiedzała i które przypodobały jej się swoim wizerunkiem, barwnością, oryginalnością. Na swój sposób miała romantyczną duszę, choć w szarej codzienności trudno było prezentować to każdemu napotkanemu psu. Tak naprawdę nie sądziła, aby ktokolwiek znał ją wystarczająco dobrze w tej krainie, aby nie jawiła mu się kolejną zagadką.
No, może Steele. Zaskakująco często o nim wspominała w swoich myślach. Cholerny Pijaczyna! Nigdy jej spokoju nie da! Potrzepała gwałtownie czerpem, odganiając się w ten sposób od tych przemyśleń. Skup się na rozmowie. Na rozmowie, Rit!
- Morze! - wyrzuciła z siebie niespodziewanie, może nawet zbyt gwałtownie. Spoglądała teraz na Ishyrię roziskrzonym wzrokiem, niemal przepalając ją na wylot. Zabawne porównanie, nie ma co! Zdając sobie sprawę jak bardzo niekomfortowe może być to dla towarzyszki, odsunęła pysk, który z jakiś powodów znalazł się niebezpiecznie blisko Ognistej. Chrząknęła, ukrywając w ten sposób zażenowanie. - Lubie wybrzeża. Szum morza. Jego zapach. Łączy mnie z takimi miejscami naprawdę wiele wspomnień, lecz niestety nie mogę powiedzieć ci, które konkretnie miejsce jest moim ulubionym - pływała po wielu oceanach, często nie opuszczając pokładu przez wiele, wiele dni. Nie czuła się jednak wtedy samotna czy nieszczęśliwa, bo za towarzyszy miała naprawdę interesujące osoby. Dodatkowo nie było nic wspanialszego niż śpiewanie pod rozległym, gwieździstym niebem w dobowym towarzystwie i z butelką rumu przy sobie!
Rozmarzyła się, pozwalając by na jej wargach rozkwitł delikatny uśmiech.
- Niewiele osób o tym wie, ale jestem lub trzeba powiedzieć, że byłam piratem. I chyba to jest jedna z tych rzeczy, których wciąż mi brakuje i do których z chęcią bym wróciła - tylko nie było kiedy i z kim, bo przecież przyszłość zmierza nieubłaganie naprzód i jakby się nie starała - nie potrafi jej powstrzymać.

_________________

My level of sarcasm is to a point
where I don't even know if I'm kidding or not.




And it kills me inside I am buried alive
I am nothing but flesh over bone
But I can't think about I'm not going to change
I'm better off being alone

If you wanna play games

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishyria
Alfa Ognia
Alfa Ognia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Wto Sie 27, 2013 8:45 pm

Uśmiechnęła się! Naprawdę spodobał jej się zapał Ritsu, to jak wypowiadała się o morzu i wszystkich jego aspektach. Musiała naprawdę poznać je od każdej strony, w końcu potrafiło być równie niebezpieczne co sama śmierć. Ba, często nią była, zakładała czarny strój, brała kosę i rzucała się na majtków którzy odważyli się wypłynąć w siną dal gdy grasował jeden z tych pamiętnych sztormów. Czy i to przeżyła? Ishyria nie wątpiła w to, jej znajoma musiała być odważna, a skoro jest wampirem to czy mogła obawiać się wody? Czy wampir może utonąć? Co najwyżej pójdzie na dno niczym kamień.
Uśmiechnęła się pod nosem sama do siebie jakby owa myśl, mimo tego że nieprzyjemna, była zabawna. Bo jeśli posiadała ową umiejętność to musiała po prostu czekać, zapewne zirytowana aż wypłynie na powierzchnię.
- Zatem naprawdę miałaś ciekawe życie, ah! Ja nie mogę się takim poszczycić. - Potrząsnęła łepetyną gdy kolejny zimny wiatr smagnął ją po uszach. Chyba się trochę zasiedziała! - Wybacz, ale muszę już iść. Liczę iż odwiedzisz mnie kiedyś w moim Zamczysku, dobrze mi się z Tobą rozmawia. - Rzuciła do niej, skinęła łepetyną po czym odbiegła, coraz niżej i niżej. Przed siebie.



/ uciekła mi wena przez to zdenerwowanie c; plaszam

_________________
.....................


ISHYRIA.
Zagubiona w myślach. Oh, ona stąpa twardo po ziemi. I wypala ją.
Chodzi z głową w chmurach. I nie wycofuje
się.


b e a s t s
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ritsu
Alfa Ciernia
Alfa Ciernia
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sro Sie 28, 2013 11:47 am

Prawdę mówiąc nie była chętną, aby sprawdzać czy utonie, a jeśli tak - to co się w tedy z nią stanie. Nawet jeśli istniał jakiś cień szansy, że nie skończy się to dlań jakąś nieprzyjemną konsekwencją, samo myślenie w ten sposób nieco ją odrzucało. W końcu, po co szukać śmierci? Gdyby naprawdę jej pragnęła nie garnęłaby się po nieśmiertelność, która to w wielu aspektach ucina przeróżne możliwości rozstania się ze swym pięknym, lecz często krótkotrwałym żywotem. Jeszcze uznali by ją za głupca, który próbuje igrać z siłami jakimi pierwej uciekł. Jeśli jednak przyjdzie sztorm i już niechybnie znajdzie się pośród morskich głębin to nie omieszka sprawdzić jak jej cielesność zareaguje na ów doznanie. Oczywiście jeśli będzie w takiej sytuacji pamiętać, że miała przeprowadzić jakikolwiek eksperyment naukowy. Przecież zmaganie się z falami jest nieco bardziej zajmujące, mhm?
Choć sztormy przeżyła, nie jeden, nie dwa, a kilka na pewno to jedną rzecz może stwierdzić na pewno - nigdy nie jesteś w stanie w pełni przewidzieć, kiedy taki kataklizm uderzy. Nie liczyło się, że obserwujesz wodę, niebo, słuchasz przelatujących ptaków czy robisz cokolwiek innego. W obliczu konfrontacji z siłami przyrody, trudno jest być pozbawionym wszelkich wątpliwości. A czasami za zatoniecie odpowiada mały, z początku nieistotny błąd.
Chciała coś jeszcze rzecz, najpewniej odnośnie przedstawionego jej zaproszenia, jednak Ishyria już dawno zniknęła z jej pola widzenia. Ech, chyba będzie musiała napomknąć w przypadku krótkiego spotkania, że nie będzie mogła wprosić się tak bez wyraźnego zaproszenia. Choć...czy przed chwilą owego nie uzyskała?
Marszcząc lekko połać nosa, wzniosła ciężkość swej osoby na filary łap. Nie powinna sobie teraz tym głowy zawracać, w końcu nie przewidywała zjawić się we włościach Ognistej w najbliższym czasie. I nie było to spowodowane tym, że nie chciała, trzymały ją po prostu obowiązki. Ponadto i jej nowa znajoma musiała zająć się pewnymi sprawami, a nie zamierzała jej bezmyślnie przeszkadzać.
Oddaliła się nieśpiesznie w dół przełęczy, najpewniej mając głowę zasypaną przeróżnymi myślami mniejszej i większej wagi.

z/t

_________________

My level of sarcasm is to a point
where I don't even know if I'm kidding or not.




And it kills me inside I am buried alive
I am nothing but flesh over bone
But I can't think about I'm not going to change
I'm better off being alone

If you wanna play games

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessica
Rosa
Rosa
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Czw Sie 29, 2013 2:20 pm

Kolejna trudna wędrówka. Oh Jess. Czy nie wymęczasz się za bardzo? Najpierw trudne nurkowanie w falujących wodach morza, a teraz wspinaczka po górskich ścieżkach. To można nazwać jednym słowem. Szaleństwo! Czyste szaleństwo czyż nie?
Czarno biała suczka wspinała się po zboczu. W pysku trzymała Poimiri. Dalej była morka, ale jeśli ta wędrówka będzie długa, w słońcu prędko wyschnie. Jessica czuła się mniej energiczna niż przed rozpoczęciem wypraw zielarskich. Nie dziwne. Jak zaniesie zdobyte medykamenty pewnie legnie gdzieś w cieniu drzew i zaśnie. O tak. Teraz o tym marzyła. Długi odpoczynek w ciszy i spokoju.

1/3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessica
Rosa
Rosa
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Czw Sie 29, 2013 2:29 pm

Wspinaczka potrafiła dać w kość. Nie ma co. Trudna wędrówka, a zwłaszcza dla tych, co już nie są wypełnieni mnóstwem energii, która tylko czeka na to, by została w jakiś sposób uwolniona. Warto jest być kimś, kto ma aż za wielkie pokłady energii. Takie przydałyby się teraz Jess.
Suczka była w miarę wysoko, ale już było jej ciężko, wiec musiała od czasu do czasu przystanąć na stabilnym gruncie, by odsapnąć i rozluźnić mięśnie łap. Szczyt zbliżał się z każdym krokiem w górę. Leśna była pewna, że po takim wysiłku nawiedzą ją bóle mięśni po smacznej drzemce o której wciąż marzyła. Kiedy przystanęła znowu, nagle coś przykuło jej uwagę. Toż to samotna roślinka Aspori. Co za szczęście, co za szczęście! A może też coś zwykłego. Rośliny mogą rosnąć trochę niżej. Suczka podeszła do niepotrzebnej części medykamentu. To co szukało było skryte.

2/3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jessica
Rosa
Rosa
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Czw Sie 29, 2013 2:36 pm

Jessica chwilą pogłówkowała jak wydobyć korzenie Aspori i wpadła na pewien pomysł. Odłożyła trzymane w pysku dwie sztuki Poimiru i ich końce przygniotła lekkim i niedużym kamieniem. Przecież wiatr mógł zdmuchnąć rośliny i co wtedy? Medykamenty stracone, a wysiłek poszedł na marne. To by było okropne. Najczarniejszy w tej chwili scenariusz. Takiemu mówimy nie.
Leśna lekko odkopała roślinę tuż przy ziemi. Kamienny grunt nie był pomocny. Łodyga Aspori została trochę poluzowana. Teraz pewnie bez trudu będzie można ją wyciągnąć nie narażając się na to, że w ziemi pozostaną korzenie. Medyczka pochwyciła w pysk łodygę. Zaczęła ciągnąć, ale robiła to z wyczuciem. Gdy było za mocno to stawała się delikatniejsza, ale jak za słabo to ciągnęła mocniej. Roślina wreszcie wyszła. Jessica położyła ją na ziemi i przygniotła łapą łodygę. Co za ulga. Nie naruszyła korzeni tak, by zostały w ziemi. Wolała nie cudować z odrywaniem leczniczej części, wiec pochwyciła w pysk całą roślinę. Zgarnęła jeszcze pozostałe rośliny lecznicze i ruszyła w dół. Na szczęście poszło gładko. 

3/3 zdobyto 1x Aspori
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ferrus
Przybysz
Przybysz
avatar

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 31, 2013 7:49 pm


Zagrabiam to miejsce na mini-questa.


Zatrzęsła się ziemia, wprawiając w ruch co drobniejsze skały, które z nieprzyjemnym zgrzytem osunęły się na samo dno. Przełęcz otworzyła swe podwoje i ze szczelin poczęła wyciekać woda, która w błyskawicznym tempie poczęła zapełniać swe nowe koryto. Już po dwóch miarkach świecy na miejscu Przełęczy znajdowało się całkiem sporawe jezioro. Zaraz też ze szczelin skalnych wypłynęły na słodkie fale drobne rybki lśniące pod taflą kolorami tęczy. Następni w kolejności poczęli zbierać się goście - najróżniejsza wodna świta. Przybyły prześliczne nimfy i nieśmiali ryboludzie. Pojawiły się również hertasi, przypominające do ułudy humanoidalne gady. Nawet meduza zaszczyciła to towarzystwo swą obecnością, a wszystko to dla honorowego gościa tego zgromadzenia - Ferrusa we własnej osobie. Mokry lord przyszedł krokiem dostojnym, a lekceważącym wręcz. Wywijał swym trójzębem złocistym, a w finale rzeczy usadził się na skałach wśród słodkich nimf i z przymrużeniem rybiego oka słuchał ich szczebiotania. Złączone błoną palce stóp moczył w swej nowej sadzawce i wzdychał co rusz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Legion
Ifryt
Ifryt
avatar


PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 31, 2013 7:52 pm

Woda?
Do cholery nie pamiętał, aby w okolicy gór było jakiekolwiek jezioro, więc co się tu wyprawia. Czarne dziury wypełniające oczodoły kapłana zmrużyły się w niezbyt przyjazny sposób, gdy łapska zatrzymały się przy granicy powstałego dopiero jeziora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sansanne
Bańka
Bańka
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 31, 2013 7:59 pm

Samica szła powolnie, aż dotarła na owy teren. Nagle grunt pod jej łapami zatrząsł się niebezpiecznie, a ona zesztywniała ze strachu. Jej brązowe ślepia zabłysnęły w ciemności i zaczęły wodzić po terenie, jakby chciały się przekonać co tu się dzieje. Serce młodej zaczęło szybciej bić.
Zauważyła, że ciemne palce wód zaczęły się wlewać w miejsce załamanych skał. Czekała długą chwilę na to, aż wypełni się ono po brzegi. Jednak jej ciało nie drgnęło. Mięśnie, które przez cały czas były naprężone zaczęły lekko pobolewać. Drgnęła gdy tylko zobaczyła jakąś istotę, która zasiadła w wodzie. Strach złapał ją za gardziel. W poświacie księżyca nie wyglądała przyjaźnie, toteż sunia skuliła ogon pomiędzy łapy, a uszy jej przylgnęły do czaszki.
Dopiero gdy ujrzała wielkiego Ferrusa odważyła się trochę uspokoić. Wypuściła ze świstem powietrze i pozwoliła mięśniom odpocząć. Poczuła się bezpieczniejsza, gdy jej miedziane ślepia patrzyły na postać bóstwa. Wyszła mu na spotkanie.
- Witaj Wielki Ferrusie - powiedziała uprzejmym głosem i skłoniła się, nisko uginając łapy, a jej mos prawie dotknął ziemi. Ona pamiętała go doskonale z dnia w którym dorosła, z dnia w którym sal się dla nie przewodnikiem i osobą z której chciała brać przykład. A czy on ją pamiętał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tenshi
Alfa Śniegu
Alfa Śniegu
avatar

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 31, 2013 8:12 pm

Wleciał na te... znane już mu tereny? Przecież tu powinna być twarda ziemia a nie jakieś jezioro. I to w dodatku zamieszkane przez najdziwniejsze istoty. W każdym razie śnieżny postanowił przyjrzeć się wszystkiemu z bliska. Najpierw zmroził swym spojrzeniem fragment tafli aby mógł nań osiąść. W końcu latanie jest męczące, a spory kawałek przeleciał aby tu dotrzeć. Niech skrzydełka sobie odsapną...
- Dziwne to wszystko.
Szepnął sam do siebie i począł oglądać dziwa podwodnego świata. Ryboludzie, Meduza? Czyżby nawet jedna ze sławnych gorgon zaszczyciła to miejsce swym majestatem? Niesamowite.

_________________
Opis: Ten magiczny przedmiot, bez użycia farb, może malować na wszystkim, nawet pustej przestrzeni. Ma formę amuletu stworzonego z włosia samego pegaza osadzonego w zdobionym, lodowym uchwycie. Całość zawieszona na drobnym łańcuszku porusza się za sprawą siły woli posiadacza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ferrus
Przybysz
Przybysz
avatar

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 31, 2013 8:20 pm

Szczebiot i śmiech przepięknych panien niósł się delikatnym szumem po powierzchni wody. Każda istota obecna na tym zgromadzeniu albo w wodzie aktywnie przebywała, albo też wygrzewała się na nowo utworzonej kamienistej plaży, która była dawniej ścianami Przełęczy. Kolorowe rybki poczęły skubać palce Ferrusa co on akceptował, bo i było mu to miłe. Lico jego było dziś spokojną taflą jeziora, a nie wzburzonym oceanem. Mokry lord pobierał bowiem nauki w tłumieniu niepohamowanej agresji od zaprzyjaźnionego wieloryba-stoika.
Na jego przyjęciu zawitali niezapowiedziani goście. Ognisty wyrostek, mokra dama i śnieżny anioł. Omiótł ich spojrzeniem, a nawet uśmiechnął się nieznacznie gdy dalmatynka tak miło go powitała. Wstał ze swych skał i płosząc kolorowe rybki ruszył w jej stronę. Dłoń jego spowita błoną łączącą wszystkie palce spoczęła na jej łbie i zmierzwiła miękkie futerko za uszami.
- Witaj młodziutka Sansanne - przemówił miękko, choć już wcale na nią nie patrzył. Jeśli jednak nie uniosła łba to i wcale by tego nie zauważyła. Jego wzrok przyczaił się na moment na ognistym i śnieżnym psie. Obu kiwnął dłonią, władczo dość przyzywając ich do siebie. Niech tu postąpią... Pomysł mu nagle do głowy przyszedł, a nie chciał zrzucać go na barki mokrej sfory. Nie byłoby to... najwłaściwsze, zważywszy na ich domenę. Nie znaczyło to i że dla niej nie znajdzie zajęcia. O nie...
- Znalazłabyś chwilę czasu, by wspomóc mnie słowem? - tu na powrót zwrócił się do Sansanne, bo i wejrzenie jego w jej stronę powędrowało. Ten jakże przyjemny, aksamitny wręcz ton głosu zwiastował, fakt, że bóstwo czegoś chciało. Teraz. Natychmiast. Bez żadnych pytań.
Szybko się gniewał jeśli kto nie chciał postępować według jego woli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Legion
Ifryt
Ifryt
avatar


PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 31, 2013 8:27 pm

Kapłan dopiero teraz dostrzegł Ferrusa, najwyraźniej nie był ona na tyle ważny, by wcześniej zawiesić nań swój wzrok. Nie poczynił żadnego gestu, który miałby być znakiem jakiegokolwiek szacunku do tego bóstwa. Nawet, gdy ten skinął ku niemu i przyzwał wzrokiem nie ruszył się, trwał twardo na swym miejscu, jedynie wiercąc pustym spojrzeniem w postaci Ferrusa ignorując resztę towarzystwa.
Wodna, latający lis i bóstwo wody, ha. Toż to mu się po prostu śmietanka trafiła.
- Postawmy sprawę jasno, wierzę tylko w Athero i to on jedyny może roztaczać nade mną swą władzę. - A przy wypowiadaniu słowa swego boga, włożył w to tylko szacunku i ciepła na ile go tylko było stać.
Arogancka postawa wcale nie była mu obca, a może po prostu nie chciał pozwolić, aby jego horyzonty w jakiś sposób zostały naruszone, dobrze mu było w tym małym światu, który utworzy.



/ostrzegam, mogę jednak nagle zniknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tenshi
Alfa Śniegu
Alfa Śniegu
avatar

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 31, 2013 8:29 pm

Śnieżny zrobił duże oczy, czy to sam Ferrus? Skąd tutaj bóstwo sfory Wody? W sumie to nie jest najważniejsze. Ale jak zaspokoić jego pragnienia, gdy nie potrafi się pod wodą oddychać? Śnieżny ukrył błękitne ślepia pod kotarą z powiek i rzekł najgłośniej jak mógł, lecz tak aby wypowiedziane słowa nie przemieniły się w krzyk.
- Neve panie.
Zaczął miło tak jak należy zwracać się do władcy. Choć był on wierny Valestilowi nie mógł odmówić należnego szacunku innym postaciom jego pokroju. Słowa leciały z siłą w przestrzeń, oby było je słychać tam na dnie.
- Nie dam rady, nie umiem nawet nurkować a co dopiero oddychać pod wodą.
Dodał jeszcze. W ostateczności zamknie się w lodowej bańce i zejdzie na dno, ale czy to się uda? Na razie to tylko plan awaryjny.

_________________
Opis: Ten magiczny przedmiot, bez użycia farb, może malować na wszystkim, nawet pustej przestrzeni. Ma formę amuletu stworzonego z włosia samego pegaza osadzonego w zdobionym, lodowym uchwycie. Całość zawieszona na drobnym łańcuszku porusza się za sprawą siły woli posiadacza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sansanne
Bańka
Bańka
avatar

Płeć : Female

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 31, 2013 8:34 pm

Jej spojrzenie wbite było w wielką, niebieską postać. W limach jakby tańczyły uradowane ogniki, które zataczały koła i wyśpiewywały radosne piosnki. Sprawiała wrażenie małego szczeniaka, który cieszy się na widok rodzicielki. Jej ogon kołysał się lekko na boki, a strach, który jeszcze nie tak dawno chwytał ją za serce odleciał. Nie wiedziała czemu aż tak bardzo cieszyła się, że ujrzała swego Władcę Mórz. Nie umiała tego opisać. Stał się dla niej przewodnikiem, przy którym wszystkie lęki odlatywały.
Nie ględźmy jednak już więcej.
Gdy do niej skierował swe kroki i stanął naprzeciw niej ugięła swój karczek, coby okazać szacunek do niego. Nie widziała więc, że Ferrus nie patrzy na nią w trakcie przywitania. Gdy cofnął rękę podniosła wzrok i pokierowała go tam gdzie patrzył rozmówca. Dopiero teraz ujrzała dwie postury. Jedna czarna i masywna, druga biała i drobniutka. Ten drugi zdawał się znajomy, lecz nie była pewna czy to na pewno on. Nie bala się ich jednak w tym momencie. Nie czuła szybszego bicia serca, nie czuła guli w gardle, która zabierała dopływ powietrza. Z zamyślenia i lustrowania postur wyrwał ją dźwięk głosu Ferrusa.
- Jak sobie życzysz, Panie - powiedziała grzecznie, nie wahając się ani na chwilę przed wypowiedzeniem tych słów. Choć to było jej drugie spotkanie z Panem Mórz wiedziała, że nie może mu odmówić, iż wtedy się zdenerwuje.
Jednak... Wcale odmawiać nie chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ferrus
Przybysz
Przybysz
avatar

Płeć : Male

PisanieTemat: Re: Przełęcz   Sob Sie 31, 2013 8:42 pm

- Płonący Wilk nie byłby zadowolony z Twej arogancji - leniwie wspomniał Ferrus i z jaką drwiną kontynuował. - Zdajesz sobie oczywiście z tego sprawę?
Bóg pamiętał Athero dobrze, bo i trudno zapomnieć o odzianym w płomienie skrzydlatym przyjacielu. Traktował go z pobłażaniem, choć z ich dwojga to mokry lord był bym młodszym. Nie ponowił jednak wezwania w stronę psa. Nie potrzebował go. Wodny pan nie potrzebował nikogo... oprócz swych wyznawców, oczywiście. Nie przeżyłby gdyby został zapomniany.
- Ale któż każe Ci w wodzie pląsać, śnieżny? - zmrużył Ferrus swe rybie oczy, gdy przemawiał do Tenshiego. - Przeleć tu do nas, na brzeg i słuchaj uważnie co do powiedzenia mieć Ci będę...
Niecierpliwym ruchem dłoni odgonił nimfy, które zza jego pleców się wyłoniły, by również dobrać się do sierści Sansanne i głaskać ją jak własne zwierzątko. Był to gest gniewny, więc i dziewczęta płochliwie się cofnęły z powrotem do wody. Nie zdejmował swej mokrej dłoni z głowy dalmatynki, gładząc ją kciukiem jeszcze.
Była jego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przełęcz   

Powrót do góry Go down
 

Przełęcz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Na tamtą stronę i z powrotem (o ile przeżyjemy)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Obce terytoria :: Przełęcz Górska :: Góry-